***
Sklerotyczka jestem straszna! Zapomniałam jeszcze o pomarańczowej kwoczce- ją też ostatnio popełniłam z myślą o kiermaszu.
***
Życzę miłego dnia i z całego serducha dziękuję za wspaniałe komentarze jakie zostawiacie. Buziolki ogromniaste:)
szycie, szydełko, robótki na drutach... najwspanialsza odskocznia od szarej rzeczywistości
Z kolejnych materiałowych resztek- dzisiaj kwoczka. Wykonane zostały jak na razie 2 sztuki lecz w oczekiwaniu na zszycie jeszcze 4 leżą. Muszę najpierw posiać marchew, pietruszkę i rzodkiew, bo mój syndrom kreta nie pozwala mi usiedzieć w domu:) Wracając do kurek wszystkie będą z tych samych resztek, podwójne zastosowanie bo sznureczek umożliwia powieszenie w oknie a jeśli umieścimy je w koszyczku to tez całkiem normalnie wygląda.
Wstawiam teraz kilka foteczek i zmykam do ogrodu.
***
***
Miłego dnia życzę, buziaczki wiosenne przesyłam. Dziękuję za wizytę w moim skromnym Kuferku i wspaniałe, pozostawiane przez Was komentarze:)

Spotkały się trzy kokoszki:
- pierwsza miała kieckę w groszki
-druga- z cieniutką wstążeczką,
- a ta trzecia - z koroneczką
*
Pierwsza gdacze:
-Drogie panie
nim pójdziemy na śniadanie
porozmawiać nam wypada
bo koguta za sąsiada
od dziś mamy.
*
Rwetes wielki poczyniły
pozostałe dwie dziewczyny.
Każda pręży się i gdacze
(wszak nie może być inaczej!)
*
Piórka czeszą, dzióbki czyszczą
aż iskierki w oczkach błyszczą!
Lecz tu nagle....GWAŁTU !! RETY!!
To nie kogut... lecz niestety...
na "chłopczycę " się zrobiła, jedna z młodszych kurzych Dam.
Dziewczyny Drogie dziękuję ślicznie za odwiedzinki i miłe słowa, które są chyba najlepszym bodźcem do działania. Jak dla większości z Was tak i dla mnie szycie jest wspaniałą ucieczką od codzienności, a wszystko poza tym to ... miły dodatek.
Miłej niedzieli życzę :)
Buziolki już prawie wiosenne przesyłam.
***
Pora zadbać o równowagę w moim tildusiowym kurniku czyli nadeszła pora na szycie kurek. Nie było łatwo a to z tego względu że tydzień miałam koszmarny! - pierwszy po feriach z reguły jest trudny do zniesienia, a gdy obfituje w konferencje, wywiadówki i szkolenia to już chyba same rozumiecie- może człowieka nieźle wypompować. I wcale nie przesadzam bo w poniedziałek, środę i czwartek wychodziłam do pracy o 7:30 a wracałam tuż przed 19! Od poniedziałku znów mnie czekają dodatkowe obowiązki w pracy więc nie wiem czy uda mi się uszyć wszystkie zaplanowane rzeczy. Poza tą kokoszką na wypychanie ciałek i dobór stosownej garderoby czeka jeszcze trójeczka.
Dzisiaj większość czasu spędziłam jeżdżąc z mężusiem po hurtowniach tkanin. Zaliczyliśmy trzy w Bielsku. Efekt- piękna flanela w maki na nową pościel i... oczywiście nie mogłam sobie darować więc kupiłam trzy rodzaje koronki. Mężuś patrzył jak mi obłęd w oczach lata gdy oglądam te wszystkie cudności po czym stwierdził że chyba na msze da by w takiej ilości i w takim tempie moje tildusie znajdowały domki w jakim ja wykupuje materiały z hurtowni :)
Troszkę mnie to ostudziło, ale nie na tyle by nie zaplanować na przyszły tydzień samotnej wizyty w Bielsku :)))))
W tych makach zakochałam się od strzału - no powiedzcie same , nie śliczniutkie?-
teraz mam 10 metrów szaleństwa i w przyszły weekend szyję pościel :)))
A to koroneczki- pewnie niebawem którąś z nich zobaczycie na nowych kurkach :)
Wybór koronek był bardzo duży, ale też i ich cena nie należy do najniższej, bo te szerokie to już 5,50 zł/m i 8,50 zł/m. Gdybym chciała zaszaleć to na same koroneczki stówa poszłaby jak nic.
***
Dziękuję za wizyty u mnie i miłe komentarze. Życzę wspaniałego weekendu :)

Miło mi przedstawić państwu- kurka Premierka.
Niestety nie potrafi sama stać- choć te w książce też pokazują oparte o coś lub w pozycji siedzącej.
Troszkę się zawiodłam , bo przed przyszyciem nóg gdy szpileczki łączyły je z tułowiem nie miałam takiego problemu.
Po Premierce przyszła kolej na Dubletkę- już nieco bardziej kapryśna, więc i sukienka z haftu angielskiego i wygodne spodenki lniane.
I znów ta sama sytuacja- stała jedynie ze szpilkami...
Potem przyszła pora na Królisia. 
Od razu zdobył sympatię całej rodziny, a to za sprawą ponoć wielkiego podobieństwa do naszego wspaniałego skoczka narciarskiego z Wisły :) Króliś gdy stoi przyjmuje pozycję jakby się szykował do wybicia z progu :)