Męski świat potrafi nieustannie zaskakiwać. Czasem najmniejszy drobiazg urasta do rangi problemu na miarę kataklizmu globalnego. Teraz przynajmniej wiem że "chłopcy" już tak mają od dzieciństwa:)- jeden nie umie dosięgnąć pilota, a drugi... zawiązać niesfornej sznurówki :) Przynajmniej takie miałam skojarzenie gdy po raz pierwszy zobaczyłam ten hafcik :)
A tak na marginesie to chyba właśnie naraziłam się męskiej części społeczeństwa:)
**
O moich okładkach pisałam już wcześniej i to nawet kilka razy.
A teraz kilka foteczek:) -stale jeszcze robione komórką, bo z Nikosia nie mam możliwości " przerzucenia" zdjęć na ten gruchot z którego korzystam. W sumie i tak powinnam się cieszyć że choć on mi został na czas naprawy mojego " maleństwa":)
***
Troszkę grubą ocieplinkę wsadziłam między warstwy i teraz mam okładkę " na bogato" :) Myślałam nawet w czasie szycia czy jej nie wypruć lecz po wyprasowaniu straciła na swej " puchatości" i wszystko prezentuje się doskonale:)
Kochane dziewczyny - dziękuję pięknie za miłe słowa i pochwał wiele dla moich "kawalerów". Dziękuję szczególnie za wsparcie jakie mi dajecie.
A ten rok chyba będę mogła nazwać rokiem łosia :) bo chłopaki podbiły niejedno serdusio:) Trójka już znalazła nowe ciepłe domki, pozostali dwaj grzecznie czekają na tą .. jedyną:).
Życzę wszystkim samych pięknych, radosnych i twórczo zakręconych dni .