Chyba uśmiechnę się do Kasi z Esik floresik by mi podpowiedziała jak powinnam mojego kochanego Nikosia poustawiać by było dobrze, bo robić zdjęcia z ustawieniami automatycznymi na takiej maszynie to tak jak jeździć porsche ze skrzynią automatyczną- jednym słowem cała frajda pryska. -( tak przynajmniej twierdzi mój kochany mężuś). Wszystkie zdjęcia jakoś takie mało ostre mi się wydają szczególnie gdy chcę pokazać cały fartuszek, a przy tkaninie w paski nie dość że oczopląsu dostawałam to wszystko po chwili mi się mieniło w oczach. Zaś chcąc uchwycić szczegóły, paski na fotkach robiły się na kształt wirującej tarczy u psychoanalityka. A może po prostu w końcu mi odbiło.....?
szycie, szydełko, robótki na drutach... najwspanialsza odskocznia od szarej rzeczywistości
Obserwatorzy
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Łatwiej uszyć niż pstryknąć !
Chyba uśmiechnę się do Kasi z Esik floresik by mi podpowiedziała jak powinnam mojego kochanego Nikosia poustawiać by było dobrze, bo robić zdjęcia z ustawieniami automatycznymi na takiej maszynie to tak jak jeździć porsche ze skrzynią automatyczną- jednym słowem cała frajda pryska. -( tak przynajmniej twierdzi mój kochany mężuś). Wszystkie zdjęcia jakoś takie mało ostre mi się wydają szczególnie gdy chcę pokazać cały fartuszek, a przy tkaninie w paski nie dość że oczopląsu dostawałam to wszystko po chwili mi się mieniło w oczach. Zaś chcąc uchwycić szczegóły, paski na fotkach robiły się na kształt wirującej tarczy u psychoanalityka. A może po prostu w końcu mi odbiło.....?
poniedziałek, 28 maja 2012
Pojawiam się i znikam... :)
*
1.- najważniejsze i najgorsze- od września zostaję bezrobotna. Po 24 latach pracy zawodowej okraszonej licznymi nagrodami dyrektorskimi zostaję bez pracy. Wieloletnia niekompetencja naszych lokalnych włodarzy, dbanie o prywatę, niewłaściwe osoby na ważnych stanowiskach to niestety przyczyna dla której ja i sporo osób w moim powiecie (a patrząc globalnie w kraju pewnie są nas grube tysiące...) zostajemy bez pracy.
Już od roku miałam świadomość że taki będzie efekt końcowy, nie mniej jednak ostateczna decyzja dosłownie powaliła mnie i chyba tylko wielka praca nad sobą i świadomość że jestem potrzebna memu dziecku pozwoliła mi się podnieść i zacząć myśleć o przyszłości zawodowej lecz już na zupełnie innej płaszczyźnie. Za rok moje koleżanki i koledzy z pracy zostaną postawieni w tej samej sytuacji bo ich miejsce pracy najprawdopodobniej zostanie zlikwidowane... Koszmar!
*
2.-Stres jak zwykle zajadałam słodkościami więc jestem niczym antałek wypełniony miodem. Okrągła, tocząca się z trudnościami. Jak tylko doszłam psychicznie ze sobą do ładu rozpoczęłam od razu zwiększone działania sportowe -czytaj rowerek i górskie łazęgi- jak na razie utrata wagi minimalna ...buuuu....
*
3.Jak zwykle nieocenione właściwości terapeutyczne wykazała moja kochana maszyna do szycia więc powstało wiele, wiele fartuszków które pod hasłem reklamowym " Najlepszy na Dzień Matki fartuszek i kwiatki"- sprzedałam w znacznej ilości na targach w Ustroniu i Cieszynie czy koleżankom w Skoczowie.
*
4. Prace ogrodowe- jak co roku gram z trawą i chwastami w " gonionego". Na dzień dzisiejszy jestem na prowadzeniu lecz obawiam się że po najbliższych opadach deszczu sytuacja ta ulegnie zmianie na moją niekorzyść oczywiście:)
**
Zapraszam was teraz do małej fotogalerii.
Na końcu relacja z wczoraj- odkryliśmy z mężusiem uroki zamku Lipowiec w Babicach i Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie. Polecam- wspaniałe miejsce na wypad.
| Droga do zamku prowadząca przez las. |
| Ruiny zamku- polecam jego rys historyczny w necie- bardzo ciekawy |
| a mówiono że to była " panienka z okienka" :) |
|
|
| Mężuś już na dziedzińcu zamkowym |
Dziewczyny kochane, dziękuję wam za liczne odwiedziny w mym kuferku mimo tak długiej nieobecności i wszystkie komentarze które zechciałyście zostawić pod ostatnim postem.
Życzę wszystkim miłego tygodnia. Ja ostatnio uparcie powtarzam sobie sentencję jaką otrzymałam od przyjaciela Elektronka :) "Głowa do góry- jutro też dzień wstanie w kolorze słońca i da Ci siłę i radość", czego i Wam wszystkim z całego serca życzę:)
czwartek, 19 stycznia 2012
Trzecia odsłona.
Wprawdzie popełniłam lekkie przekłamanie bo jest to już czwarty fartuszek, lecz ten trzeci jest bez kieszonki, bez ozdób po prostu żółta kratka więc go pomijam póki się nie doczeka jakiś elementów zdobiących:) Dzisiaj jeszcze jeden wykończę, a przynajmniej mam taka nadzieję i chyba spasuję troszkę bo już mnie te fartuszki zaczynają denerwować. Dałam sobie jednak słowo że z wszystkich przydatnych resztek będę szyła umilacze kuchenne więc pewnie jeszcze nie raz Was tu będę zanudzała.
Dziś pierwszy resztkowy - ale jeszcze z dużych kawałków.
Jak zwykle foto pozostawia wiele do życzenia i coraz bardziej mi wstyd za te zdjęcia bo sprzęt mam dobry a nie potrafię się zmobilizować by poznać wszystkie jego sekrety i przełożyć je na wyższą jakość fotek. No ale może z czasem.... :)
Na dodatek obfocenie fartuszków to wcale nie jest taka frajda jak ludź zaprzyjaźniony poza zasięgiem, a manekina brak. No ale ponoć marnej baletnicy ...etc.:)
***
***
Dziękuję serdecznie za odzew w sprawie Kamiliki. Wierzę, że dzięki osobom takim jak na przykład Wilczyca-Aga uda się pomóc wielu potrzebującym dzieciom. A tak swoją drogą straszne jest to ile dzieci teraz boryka się z nowotworami i innymi strasznymi chorobami. Czy aż tak zatruliśmy im środowisko, obniżyliśmy ich odporność? Aż strach pomyśleć co będzie za pół wieku lub dalej...
***
Mam nadzieję że wreszcie świat zacznie pędzić w lepszą stronę i takiego dobrego, zdrowego i pogodnego dnia wszystkim życzę,a osobom borykającym się z wszelkimi choróbskami siły do jej pokonania. Buziaczki:)
piątek, 13 stycznia 2012
Druga odsłona fartusiowa:)
Dziś kolejny zrealizowany fartuszek, czyli pierwszy z serii tych które leżąc wykrojone w kuferku nabierały "mocy prawnej" :) Przyjemnie się go robiło,nie powiem. Hafcik na kieszonce początkowo mnie przerażał bo miał być połączeniem elementów z haftu balckwork, a przy takiej gęstości tkania nie widać dokładnie splotu, ale zmodyfikowałam stosownie do potrzeb.
Problem jak zwykle to obfocenie. Dziwnie bo na fotkach wychodzą jakieś zagięcia, wypukłości i inne cuda których tak na prawdę nie widać gołym okiem :) Chyba dzięki takim niespodziankom dojrzewam do zakupu manekina. Za waszymi radami na allegro znalazłam i pewnie koło lutego już stanę się szczęśliwą posiadaczką.
Teraz mała sesja zdjęciowa,a kolejne fartusio chyba dopiero w przyszłym tygodniu, bo dziś mamy tzw " babski bal". Przychodzą koleżanki z pracy, będzie wesoło,, gwarnie i....bąbelkowo :)
***
***
Dziękuję wam za miłe sercu komentarze i życzę wspaniałego weekendu, pełnego radości i chwil które będziecie mogły wykorzystać na wszystkie te czynności które uwielbiacie robić:)
czwartek, 12 stycznia 2012
Fartusio
Z nowym rokiem zrobiłam remanent w szufladach "krawieckich". Znalazłam kilka skrojonych fartuszków cierpliwie czekających na uszycie. Pogroziłam sobie palcem za to zaniedbanie i pojechałam do hurtowni po taśmę bawełnianą na lamówki. No fajnie, tyle że poza taśmą przytargałam nową tkaninkę. Błyskawiczna dekatyzacja , suszenie i... skroiłam kolejny fartuszek:) Ten wykonałam " od strzału", ale dla spokojności sumienia planuję uszyć wszystkie zaplanowane i kilka z resztek. Nie chcę więc Was martwić ale pewnie będzie tu przez jakiś czas fartuszkowy obłęd:)
***
***
Jak widać moje fotki to kolejne mistrzostwo świata :) A tak na marginesie nie wiecie gdzie można kupić fajny i niedrogi manekin krawiecki? Nie musi być pełna profeska regulowana ale taki by właśnie fartuszki i inne ciuszki fajnie dało się obfocić.:)
***
Życzę wszystkim pięknego dnia i dziękuję bardzo za wszystkie ciepłe słowa które od Was otrzymuję:)
niedziela, 12 grudnia 2010
Nadrabiam zaległości :)
Wreszcie mam mój kochany komputerek w domciu. Nie myślałam, że ucieszę się tak z jego powrotu, ale wreszcie będę mogła powstawiać zaległe foteczki. Poza tym postanowiłam zabrać się na poważnie do przygotowań świątecznych czyli maszyna do kuferka a ja zakasuję rękawy i zabieram się do pracy. Dzisiaj już upiekłyśmy z córcią pierwsze ciasteczka i dom bosko wypełnia zapach miodu i masła. Jutro i we wtorek kolejne trzy rodzaje, a potem przyjdzie pora na świąteczne dekorowanie domciu.
Co prawda nie obfociłam dzisiejszych wypieków (zrobię to hurtowo jak już wszystkie gatunki będą gotowe), ale pochwalę się solniaczkowymi pierniczkami córci które w przypływie weny twórczej wyprodukowała jako ozdoby tegorocznej choinki. Napracowało mi się dziecko (23 l) dość poważnie bo nieco za dużo masy solnej wykonała :)
Wspominałam Wam również o uszyciu kolejnego fartuszka- modelką jest córcia ale niestety nie zbyt dobre fotki strzeliłam bo wszystkie od teraz dodawane robione były późnym wieczorem przy nieciekawym świetle.
A zatem najpierw fartuszek , później "szczęśliwa anielska 13-ka" , Śpioszek Emilka, i jeszcze 3 grubcie, które dzisiaj poleciały do Niemiec nieść nowinę o zbliżających się świętach :)
*** szczęśliwa trzynastka***
*** Emilka***
*** Przed odlotem z misją świąteczną***
Pragnę jeszcze tylko na koniec zaznaczyć, że wszelkie działania były wykonywane pod czujnym okiem Lonki, która w każdej chwili potwierdzić może autentyczność wyrobów :)))
Serdecznie dziękuję Wam dziewczyny że tutaj wpadacie zobaczyć czy jeszcze żyję i zostawiacie dobre słowo :) Bez Was nie miałoby to większego sensu.
A teraz życzę wszystkim najpiękniejszych kolorków w snach przeplatanych zapachem piernika, igliwia i pomarańczy. Dobrej nocki :)))

