Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fartuszkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fartuszkowo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Łatwiej uszyć niż pstryknąć !

Dokładnie takie  wrażenie mam po  sesji fotograficznej  jaką urządziłam  fartuszkom.  Łapię się za głowę co to będzie bo jak na razie  z trudem uporałam się z dwoma, a w pudełku czeka jeszcze cała 13- tka ( mam nadzieję że nikt w tym momencie nie zemdlał z przerażenia:) ).
Chyba uśmiechnę się do Kasi z Esik floresik  by mi podpowiedziała jak  powinnam mojego kochanego Nikosia poustawiać by było dobrze, bo robić zdjęcia z ustawieniami  automatycznymi na takiej maszynie to tak  jak  jeździć porsche ze skrzynią automatyczną- jednym słowem cała frajda pryska.  -(  tak przynajmniej twierdzi mój kochany mężuś). Wszystkie zdjęcia jakoś takie mało ostre mi się wydają szczególnie gdy chcę pokazać cały fartuszek,  a przy tkaninie w paski nie dość że oczopląsu dostawałam to wszystko po chwili mi się mieniło w oczach. Zaś chcąc uchwycić szczegóły, paski na fotkach robiły się  na kształt wirującej tarczy u psychoanalityka. A może  po prostu w końcu mi   odbiło.....?

 ***






















 ***

A teraz może troszkę szczegółów :

-Wykonane z bawełny  z nadrukowanymi drobnymi paseczkami w kolorze  marine i czerwieni. -Koronka na karczku bawełniana, taśmy obszycia -bawełna " Ariadna"
-Karczek to  biała bawełna, a na niej aplikacje - większe  elementy mają zaprasowane boki przed przeszyciem ręcznym ściegiem zadziergiwanym,   zaś mniejsze elementy zostały podklejone flizelinką.


***
Kończąc na dziś chciałam podziękować serdecznie za miłe komentarze  pod poprzednim postem, powitać nowe obserwatorki oraz życzyć wszystkim cudownego poniedziałku  wszak ponoć jaki on taki cały tydzień :) Buziolki: 4 all

poniedziałek, 28 maja 2012

Pojawiam się i znikam... :)

 Od ostatniego wpisu minął miesiąc z górką i w zasadzie wygląda  to tak  że zabrałam kije i poszłam w pieronowice :)  W sumie i tak i nie...bo sporo się nałazikowałam ale i pracą nie gardziłam:).  Przez cały ten czas wiele się wydarzyło, a niektóre z tych zdarzeń wręcz mnie powaliły.
*
1.- najważniejsze i najgorsze- od września zostaję bezrobotna. Po 24 latach pracy zawodowej okraszonej licznymi nagrodami dyrektorskimi zostaję bez pracy.  Wieloletnia niekompetencja naszych lokalnych włodarzy, dbanie o prywatę, niewłaściwe osoby na ważnych stanowiskach to niestety przyczyna dla której ja i sporo osób  w moim powiecie (a patrząc  globalnie w kraju pewnie są nas grube tysiące...) zostajemy bez pracy.
Już od roku miałam  świadomość że taki będzie efekt końcowy, nie mniej jednak ostateczna decyzja  dosłownie powaliła mnie i chyba tylko wielka praca nad sobą  i świadomość że jestem potrzebna memu dziecku  pozwoliła mi się podnieść i zacząć myśleć o przyszłości zawodowej lecz już na zupełnie innej płaszczyźnie. Za rok moje koleżanki i koledzy z pracy zostaną postawieni w tej samej sytuacji bo ich miejsce pracy najprawdopodobniej zostanie zlikwidowane... Koszmar!
 *
2.-Stres jak zwykle zajadałam słodkościami więc  jestem niczym antałek wypełniony miodem. Okrągła, tocząca się z trudnościami. Jak tylko doszłam  psychicznie ze sobą do ładu rozpoczęłam od razu zwiększone działania sportowe -czytaj rowerek i górskie łazęgi- jak na razie utrata wagi minimalna ...buuuu....
*
3.Jak zwykle nieocenione właściwości terapeutyczne wykazała moja kochana maszyna do szycia więc powstało wiele, wiele fartuszków które pod hasłem reklamowym " Najlepszy na Dzień Matki  fartuszek i kwiatki"- sprzedałam w znacznej ilości na targach w Ustroniu i Cieszynie czy koleżankom w Skoczowie.
*
4. Prace ogrodowe- jak co roku gram z trawą i chwastami w " gonionego". Na dzień dzisiejszy jestem na prowadzeniu lecz obawiam się że po najbliższych opadach deszczu sytuacja ta ulegnie zmianie na moją niekorzyść oczywiście:)
**
Zapraszam was teraz do małej fotogalerii.
Na końcu  relacja z wczoraj- odkryliśmy z mężusiem uroki zamku Lipowiec w Babicach i Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie. Polecam- wspaniałe miejsce na wypad.

Fartuszki

Wykonane według tego samego kroju. Różnią się ręcznie wykonanymi aplikacjami na białej dużej kieszonce:)




Wypad na zamek Lipowiec w Babicach i skansenu w  Wygiełzowie. Fotki z wypadu  majówkowego na Karkoszczonkę siedzą sobie w komóreczce mężusia:) 

*

Droga do zamku prowadząca przez las.
Ruiny zamku- polecam jego rys historyczny w necie- bardzo ciekawy
a mówiono że to była " panienka z okienka" :)
Mężuś już na dziedzińcu zamkowym


Dodawanie zdjęć w tym nowym blogerze doprowadza mnie do szewskiej pasji więc ze skansenu wstawię innym razem, bo inaczej chyba zacznę gryźć komputer.
Dziewczyny kochane, dziękuję wam za  liczne odwiedziny w mym kuferku mimo tak długiej nieobecności i wszystkie komentarze które zechciałyście zostawić pod ostatnim postem.
Życzę wszystkim miłego tygodnia. Ja  ostatnio uparcie  powtarzam sobie sentencję jaką otrzymałam od  przyjaciela Elektronka :)  "Głowa do góry- jutro też  dzień wstanie w kolorze słońca i da Ci siłę i radość", czego i Wam wszystkim z całego serca życzę:)

czwartek, 19 stycznia 2012

Trzecia odsłona.

Wprawdzie popełniłam lekkie przekłamanie bo jest to już czwarty fartuszek, lecz ten trzeci jest bez kieszonki, bez ozdób po prostu żółta kratka więc go pomijam póki się nie doczeka jakiś elementów zdobiących:) Dzisiaj jeszcze jeden wykończę, a przynajmniej mam taka nadzieję i chyba spasuję troszkę bo już mnie te fartuszki zaczynają denerwować. Dałam sobie jednak słowo że z wszystkich przydatnych resztek będę szyła umilacze kuchenne więc pewnie jeszcze nie raz Was tu będę zanudzała.
Dziś pierwszy resztkowy - ale jeszcze z dużych kawałków.
Jak zwykle foto pozostawia wiele do życzenia i coraz bardziej mi wstyd za te zdjęcia bo sprzęt mam dobry a nie potrafię się zmobilizować by poznać wszystkie jego sekrety i przełożyć je na wyższą jakość fotek. No ale może z czasem.... :)
Na dodatek obfocenie fartuszków to wcale nie jest taka frajda jak ludź zaprzyjaźniony poza zasięgiem, a manekina brak. No ale ponoć marnej baletnicy ...etc.:)

***












***

Dziękuję serdecznie za odzew w sprawie Kamiliki. Wierzę, że dzięki osobom takim jak na przykład Wilczyca-Aga uda się pomóc wielu potrzebującym dzieciom. A tak swoją drogą straszne jest to ile dzieci teraz boryka się z nowotworami i innymi strasznymi chorobami. Czy aż tak zatruliśmy im środowisko, obniżyliśmy ich odporność? Aż strach pomyśleć co będzie za pół wieku lub dalej...

***

Mam nadzieję że wreszcie świat zacznie pędzić w lepszą stronę i takiego dobrego, zdrowego i pogodnego dnia wszystkim życzę,a osobom borykającym się z wszelkimi choróbskami siły do jej pokonania. Buziaczki:)

piątek, 13 stycznia 2012

Druga odsłona fartusiowa:)

Dziś kolejny zrealizowany fartuszek, czyli pierwszy z serii tych które leżąc wykrojone w kuferku nabierały "mocy prawnej" :) Przyjemnie się go robiło,nie powiem. Hafcik na kieszonce początkowo mnie przerażał bo miał być połączeniem elementów z haftu balckwork, a przy takiej gęstości tkania nie widać dokładnie splotu, ale zmodyfikowałam stosownie do potrzeb.
Problem jak zwykle to obfocenie. Dziwnie bo na fotkach wychodzą jakieś zagięcia, wypukłości i inne cuda których tak na prawdę nie widać gołym okiem :) Chyba dzięki takim niespodziankom dojrzewam do zakupu manekina. Za waszymi radami na allegro znalazłam i pewnie koło lutego już stanę się szczęśliwą posiadaczką.
Teraz mała sesja zdjęciowa,a kolejne fartusio chyba dopiero w przyszłym tygodniu, bo dziś mamy tzw " babski bal". Przychodzą koleżanki z pracy, będzie wesoło,, gwarnie i....bąbelkowo :)


***







***

Dziękuję wam za miłe sercu komentarze i życzę wspaniałego weekendu, pełnego radości i chwil które będziecie mogły wykorzystać na wszystkie te czynności które uwielbiacie robić:)

czwartek, 12 stycznia 2012

Fartusio

Z nowym rokiem zrobiłam remanent w szufladach "krawieckich". Znalazłam kilka skrojonych fartuszków cierpliwie czekających na uszycie. Pogroziłam sobie palcem za to zaniedbanie i pojechałam do hurtowni po taśmę bawełnianą na lamówki. No fajnie, tyle że poza taśmą przytargałam nową tkaninkę. Błyskawiczna dekatyzacja , suszenie i... skroiłam kolejny fartuszek:) Ten wykonałam " od strzału", ale dla spokojności sumienia planuję uszyć wszystkie zaplanowane i kilka z resztek. Nie chcę więc Was martwić ale pewnie będzie tu przez jakiś czas fartuszkowy obłęd:)

***







***
Jak widać moje fotki to kolejne mistrzostwo świata :) A tak na marginesie nie wiecie gdzie można kupić fajny i niedrogi manekin krawiecki? Nie musi być pełna profeska regulowana ale taki by właśnie fartuszki i inne ciuszki fajnie dało się obfocić.:)


***

Życzę wszystkim pięknego dnia i dziękuję bardzo za wszystkie ciepłe słowa które od Was otrzymuję:)

niedziela, 12 grudnia 2010

Nadrabiam zaległości :)

Wreszcie mam mój kochany komputerek w domciu. Nie myślałam, że ucieszę się tak z jego powrotu, ale wreszcie będę mogła powstawiać zaległe foteczki. Poza tym postanowiłam zabrać się na poważnie do przygotowań świątecznych czyli maszyna do kuferka a ja zakasuję rękawy i zabieram się do pracy. Dzisiaj już upiekłyśmy z córcią pierwsze ciasteczka i dom bosko wypełnia zapach miodu i masła. Jutro i we wtorek kolejne trzy rodzaje, a potem przyjdzie pora na świąteczne dekorowanie domciu.
Co prawda nie obfociłam dzisiejszych wypieków (zrobię to hurtowo jak już wszystkie gatunki będą gotowe), ale pochwalę się solniaczkowymi pierniczkami córci które w przypływie weny twórczej wyprodukowała jako ozdoby tegorocznej choinki. Napracowało mi się dziecko (23 l) dość poważnie bo nieco za dużo masy solnej wykonała :)

I ja przez chwilkę poczułam że muszę koniecznie wykonać coś z masy solnej. Efekt jest powalający- uwaga- ostrzegam! Proszę NIE patrzeć bez środków nasercowych w zasięgu reki :))) Myślę, że była to wariacja na temat " Kot po przejściach" ...



Wspominałam Wam również o uszyciu kolejnego fartuszka- modelką jest córcia ale niestety nie zbyt dobre fotki strzeliłam bo wszystkie od teraz dodawane robione były późnym wieczorem przy nieciekawym świetle.
A zatem najpierw fartuszek , później "szczęśliwa anielska 13-ka" , Śpioszek Emilka, i jeszcze 3 grubcie, które dzisiaj poleciały do Niemiec nieść nowinę o zbliżających się świętach :)

*** szczęśliwa trzynastka***

























*** Emilka***













*** Przed odlotem z misją świąteczną***












Pragnę jeszcze tylko na koniec zaznaczyć, że wszelkie działania były wykonywane pod czujnym okiem Lonki, która w każdej chwili potwierdzić może autentyczność wyrobów :)))







Serdecznie dziękuję Wam dziewczyny że tutaj wpadacie zobaczyć czy jeszcze żyję i zostawiacie dobre słowo :) Bez Was nie miałoby to większego sensu.
A teraz życzę wszystkim najpiękniejszych kolorków w snach przeplatanych zapachem piernika, igliwia i pomarańczy. Dobrej nocki :)))