Obserwatorzy

niedziela, 10 kwietnia 2011

Królicza rodzinka

Fajnie jest otrzymywać duże zamówienia, bo to najlepszy dowód na to że uszyte przeze mnie tildusiaczki trafiają do serduszek innych. Dziś skończyłam szyć 9- osobową rodzinkę. Wyzwanie trudne, bo nie o ilość w tym wszystkim chodzi, ale o wszycie lnianym króliczkom osobowości tych których mają utożsamiać. Trudne tym bardziej, że nie znałam nikogo osobiście lecz jedynie z krótkiego opisu przy zamówieniu. Dzisiaj posłałam fotki do zatwierdzenia i nie ukrywam że czekam z drżącym sercem - czy trafiłam :)


***


Wam również pragnę się pochwalić, nim jednak wstawię foteczki z całego serca pragnę Wam podziękować za odwiedzinki i cudowne komentarze. Życzę również superowego przyszłego tygodnia.


niedziela, 27 marca 2011

Jajusia we frywolitkowych koszulkach :)

Troszkę czasu upłynęło od czasu mojej ostatniej bytności na blogu, lecz życie pędzi jak szalone i wciąga nas bezlitośnie w wir codzienności. Dochodzi do tego że nawet kawcia przy kompie jest niewykonalna.
Zatem na sam początek pragnę podziękować wszystkim którzy mimo braku nowości wpadają do mnie na chwilkę i obiecuję poprawić się ( w miarę możliwości :)) Również bardzo, bardzo, bardzo dziękuję dziewczynom , które zechciały przyjąć ode mnie wyróżnienie i wypełnić pozostałe kryteria zabawy. Dzięki temu możemy o wiele lepiej się poznać i poczuć jak w gronie najbliższych.
Postanowiłam też walczyć z tym ogólnym zwariowaniem wiosennym i przynajmniej raz na tydzień wygospodarować czas tylko dla siebie. Skutkiem tego powstały dwie frywolitkowe koszulki na gęsie wydmuszki, bo gdy zobaczyłam je na blogu Krzysi od razu zwariowałam na ich punkcie. Oczywiście daleko mi do profesjonalizmu Krzysi, ale i z tych moich tworów po pierwsze jestem szalenie dumna a po drugie zakochana w nich po uszy :)
Pozwólcie więc że się pochwalę troszeczkę fotkami.
Przy okazji życzę wszystkim wielu wspaniałych chwil w to piękne niedzielne popołudnie i co równie ważne wspaniałego tygodnia.
***
Dziękuję za miłe sercu komentarze, dzięki nim miło tutaj wracać.


niedziela, 13 marca 2011

Nowa książka i kilka starych modeli :)

Otrzymałam całkiem niedawno od mojego kochanego mężusia najnowszą Tildusiową książkę:) Niestety nie ma jeszcze tłumaczenia na język niemiecki czy angielski- jest w oryginale, czyli sobie nie poczytam mogę jedynie sobie poszyć :) Najśmieszniejsze że w tym samym dniu znalazłam na necie całą tą Tildusię wraz z wykrojami i mogłam śmiało czekać na wydania w przystępnym dla mnie języku. No ale doceniam gest mojego S.dziękuję mu za radość którą mi tym prezentem sprawił.

Widziałam że Delfinka już uszyła wspaniałe żyrafki prezentowane właśnie w tym wydaniu. Ja też się przymierzam do kilku zwierzątek ale póki co muszę dokończyć zamówienia wielkanocne. Poza tym urzeczona wręcz wydmuszkami gęsimi zdobionymi przez Krzysię zamówiłam już wydmuszki gęsię i ćwiczę frywolitkę. Dziewczyny serio gadam wpadnijcie na blog Krzysi- bo tam cuda, cudeńka dziewczyna porobiła z gęsich wydmuszek i oczu wprost oderwać się nie da.

Wielkanoc się zbliża wielkimi krokami, przyszła więc pora na króliczki. Ostatnio popełniłam dwa, a właściwie dwie dziewczynki królisie. Mają po 26 cm, kolorowe sukieneczki i już niebawem gdy doszyje im resztę rodzinki powędrują do przesympatycznych dziewczynek Nadii i Amelki.



***




Dziękuję Wam serdecznie za odwiedzinki i ciepłe słowa pozostawiane pod postami, witam wszystkie nowe osóbki obserwujące mój skromny blog. Życzę pięknej niedzieli i niech ten nowy tydzień będzie na tyle wspaniały, że w przyszłą niedzielę wspomnimy go z uśmiechem:)

środa, 9 marca 2011

Wyróżnienie :)

Zostałam bardzo, bardzo, bardzo mile zaskoczona wyróżnieniem jakie przyznała mi Aśka.
Szczerze mówiąc byłam tak zaskoczona, że kilka razy sprawdzałam czy aby na pewno chodzi o mnie :) Bo w sieci jest ogrom wspaniałych kreatywnych blogów- a tutaj raptem.... ja - wow...
Bardzo Ci Asiu dziękuję za to wyróżnienie :)
Spełnię więc warunek przyjęcia wyróżnienia i powiem Wam siedem nowinek o sobie...



No to pora się ujawnić :)




1. Moim największym marzeniem już od wielu lat jest wyjazd na Seszele. Kiedyś postanowiłam, że na 50 urodziny zafunduję sobie taki wypad... (hihi zostało mi niewiele czasu na zrealizowanie tego marzenia i choć pół wieku z lekka przeraża ja i tak się cieszę jak dziecko :)

2.Choć kocham ciszę i tzw. " święty spokój" nie umiem cieszyć się czymś sama. Dla mnie piękno dopiero wtedy jest pełne kiedy mogę je dzielić z drugim człowiekiem.

3. Uważam , że świat jest zbyt piękny i zbyt duży by jeździć kilka razy w to samo miejsce. Stosujemy się z mężusiem do tej zasady i choć niejednokrotnie urzeka nas poznane miejsce wracamy do niego jedynie przeglądając fotografie lub nagrane filmiki.

4.Uwielbiam czytać. Niczym odkurzacz zasysam co wpadnie mi w ręce i czytam, śmieję się z bohaterami, a nie raz i płacze z nimi. Mam jednak takie dziwactwo że przynajmniej raz w roku muszę przeczytać "Chłopów". Po prostu -kocham tą książkę

5. Zdarza mi się zbesztać mężusia za to co wyrabiał w moich snach:) Biedny zamiast "witaj kochanie" dostaje burę, a ja potem muszę się tłumaczyć. Ostatnio powitałam go słowami ... no już nic głupszego nie szło wymyślić...- a śniło mi się, że kazał mi skakać z jakiegoś drzewa :). Jego mina- bezcenne :)

6.Mam kota na punkcie mojego ... kota :) uwielbiam tą starowinkę i czasem przeraża mnie myśl że ona ma już 11 lat, tym bardziej że cały czas zachowuje się jak dzieciak :) i

7.Kocham jazdę samochodem! Oczywiście w roli kierowcy:) Przed laty żeby sobie pojeździć jechałam A-4 ką czyli "polską autostratą" do Krakowa, wypijałam kawcię na rynku, kupowałam precelka i wracałam :)


No i wydało się... prawie wszystkie moje dziwactwa Wam ujawniłam :)
Teraz pora na wyznaczenie 7 blogów które moim zdaniem zasługują na wyróżnienie:


1.Violetka

2.KonKata

3.Brydzia

4.Magda z Anioły Diablicy

5.Anioły Anielki

6.AGA

7.FiolQak




To ostatnie zadanie było chyba najtrudniejsze, bo same przecież wiecie że jest mnóstwo wspaniałych blogów, które zasługują na wyróżnienie, a tylko 7 miejsc.

Serdecznie witam wszystkie nowe osóbki które zechciały przysiąść u mnie na chwilkę.
Wszystkim Wam dziękuję za odwiedzinki i wspaniałe komentarze które zostawiacie, a które tak wiele dla mnie znaczą.
Miłego czwartku życzę :)

czwartek, 24 lutego 2011

Lata 20- te lata 30-te....

W poniedziałek wypowiedziałam wojnę grypie, która podstępnie atakowała mnie już od piątku. Ból głowy był okropny. Nawet mruganie wymagało wielkiego wysiłku, a kaszel odczuwany był jak wybuch granatu wewnątrz głowy. Straszne- nikomu nie życzę! Odleżałam do poniedziałku, lecz rankiem dołączył ból gardła i podwyższona temperatura i skończyło się na wizycie w przychodni i L-4. Od wczoraj mogę już w miarę normalnie żyć, a co za tym idzie maszyna też poszła w ruch.

Od dawna podziwiałam zające typu maileg. Nikogo nie udało mi się namówić na przesłanie wykroju więc spróbowałam sama i teraz chcę Wam pokazać co mi z tego wszystkiego wyszło. Nie jest idealny, ma tylko 43 cm wzrostu(od ucha po piętę), ale fajnie się go szyło no i co najważniejsze.... mam swojego :) Dzisiaj sił starczyło tylko na zająca i kieckę stylizowana na lata 20-te, lata 30-te, ale myślę że panna jutro dostanie jeszcze buciki i jakąś torebeczkę w łapki.

Dziewczyny bardzo serdecznie dziękuję Wam za odwiedzinki i bardzo miłe komentarze. To zdumiewające ile radości i jakiego powera może dać garstka czarnych literek :)


No a teraz zapraszam na sesję zdjęciową bo poza panną zajączką jeszcze kilka zaległych stworzonek tutaj się wpycha na bloga :). Zatem wytrwałości Wam życzę, bo troszkę tego jest :)



















***

































































Baranki mimo zarzekania się po Serduśnym i Malutku jednak powstały ale tylko dlatego że były już wyrysowane na tym nieszczęsnym ręczniku i stwierdziłam ze wyrzucić ich jednak nie potrafię. Poza tym nie w mojej naturze leży poddawać się:) Wniosek jest jednak jeden :" Niemal sagt niemal"... :) Nigdy nie mów nigdy ... bo i tak wszystko zdarzy się tak czy siak :) Marzy mi się jeszcze baranek kremowy z czarną główką i czarna owca , ale jak pomyśle o godzinnym odkurzaniu wykładziny po uszyciu frottki to troszkę mi ochota przechodzi :) Miłego dnia życzę wszystkim. :)

sobota, 19 lutego 2011

Baranki frotte.

Kto raz szył z frotki wie o czym mówię- to koszmar!(przynajmniej dla mnie).Po kurach i gęsiach przyszła pora na baranki. Myślałam że fajnie będą się szyły- na obrazku wyglądało na czystą przyjemność.Kupiłam więc dwa ręczniki- jeden kawowy, drugi ecru. Pierwszy na tapetę poszedł kawowy- drugi- trafił już do łazienki bez szans na zrobienie z niego czegokolwiek. Miałam serdecznie dość! Cały czas obsypana milionem niteczek, czepiających się dokładnie wszystkiego. Maleńkie uszka stały się (przy tej grubości materiału) twarde i niezbyt przyjemne w obróbce.Z ogonkiem od razu dałam sobie spokój.

Zdecydowanie wolę jako materiał na baranki polar bo Mr_Mańka i Juniora szyło się wręcz wspaniale.Mimo trudności powstały jednak 2 sztuki- Malutek i Serduśny i gdy już się nie snują są bardzo sympatycznymi stworzonkami:) Same z resztą zobaczcie:)


*** Serduśny***

























*** Malutek***


























Dzisiaj zabrałam się za szycie pościeli flanelowej z makami. Okropnie ciężkie zajęcie, gdy nie ma się wielkiego stołu. Latałam na kolanach po podłodze, szpilkując i tnąc, że do teraz mam odgniaty na kolanach jakbym co najmniej na Jasną Górę szła w marszu pokutnym. No ale - dwie poszwy na kołdry gotowe. Na później zostawiam sobie jeszcze poszewki na poduszki i jaśki. Za bardzo bolą mnie już łapki by jeszcze coś robić , a poza tym mój kochany komputerek pewnie się już całkiem stęsknił za mną :)....Jak uporam się ze wszystkim obfocę komplecik i pochwalę się Wam:)



***
Dziękuję za bardzo miłe komentarze pod moimi kurkami. Cieszę się że wpadłyście do mnie na chwilkę.
Życzę wszystkim miłego wieczoru i pięknej rodzinnie ciepłej niedzieli, a potem wielu, wielu sił na cały przyszły tydzień.:)