Tak minęło 10 lat!
Dzisiaj rano gdy okazało się że świeci słoneczko, a na dodatek mamy wreszcie niedzielę tylko dla siebie, postanowiliśmy po wczesnym obiedzie wsiąść w auteczko i zrealizować obietnicę. Około 13:30 już pędziliśmy w wyznaczonym kierunku. Oczywiście trzy w pełni naładowane baterie w nikosiu, do tego komórki załadowane na full miały zapewnić nam tysiące super ciekawych fotek. Hm...
Po około 70 km na niebie zaczęło pojawiać się coraz więcej chmurek i na dodatek coraz to mniej przyjemnych. W efekcie po zaparkowaniu wysiadaliśmy już przy niewielkim deszczu, ale za to całkiem sporym wietrze. Uparcie jednak poleźliśmy nad jezioro, gdzie rozlało się na maxa, a wiało tak że chyba pierwszy raz w życiu cieszyłam się ze swej nadliczbowej masy, bo istniało realne zagrożenie że będę z wiatrem śmigać jak balon nad jeziorem. Również w strumieniach wody zwiedzaliśmy piękne, urokliwe wręcz uliczki miasteczka. Po dwóch godzinkach zakochani w atmosferze tego miejsca wracaliśmy do Traunreutu. Przemoczeni, ale szczęśliwi.
No cóż ... już po ok. 50 km chmur zaczęło ubywać , słoneczko coraz śmielej pojawiało się na niebie i w efekcie w pełnym słonku wróciliśmy do domu....No comment...
Nie mniej jednak wstawiam fotki które zrobiłam przy chwilowym, lżejszym deszczyku- w szumnej liczbie aż...6-ciu! jeśli jednak pragniecie zobaczyć jak cudnie jest tam gdy słonko ogrzewa mury miasteczka i odbija się w wodzie jeziora to odsyłam do strony Monndsee gdzie są wypasione foty robione przez profesjonalistów.
Każdemu jednak kto znajdzie się w tych okolicach polecam z całego serca wycieczkę nad to cudowne księżycowe jeziorko, nawet jesli tak jak nam deszcz będzie chciał pokrzyżować plany.
Z lekkim niedosytem wrażeń zahaczyliśmy jeszcze dzisiaj do małej miejscowości Palling w Niemczech- to niecałe 8 km od naszego mieszkania. Tutaj odbywał się Volksfest, gdzie w ogromnym namiocie lano hektolitry piwa, "męskie ciacha" latały po wybiegu prezentując najnowsze stroje męskie, niesamowite kobiety nosiły po 7-8 kufli litrowego piwa, a ja - na przekór pokazowi starałam się uwiecznić jak najwięcej " tubylców" w strojach regionalnych. Mam nadzieję że i Wam się spodobają:)
Wiele młodych ludzi w takie dni zakłada strój regionalny i są z tego bardzo dumni. |
Tu kilka kufli- nie zdążyłam pstryknąć gdy pani niosła je piętrowo- zamurowało mnie! |
Każdy z nich wazy przeszło kilogram. |
Serdecznie dziękuję za komentarze, wizytę w moich skromnych progach, witam nowych obserwatorów. Wszystkim życzę wspaniałego tygodnia, pełnego energetycznych wrażeń. Buziolki :)
Przepiękna wycieczka.Wspaniałe zdjęcia i opisy.Dowiedziałam się wielu ciekawostek.Dzięki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Jutko droga, dzięki że wybrałaś się ze mną w tą wirtualną podróż, cieszę się że uważasz iż warto było. Buziolki przesyłam:)
OdpowiedzUsuń