Po pierwsze po trzech dniach walki z tym oceanicznym stworem udało mi się wyjść cało i zaprezentować ją Wam tutaj, po drugie po raz pierwszy wykonałam portmonetkę i zakładałam bigle. Ta ostatnia czynność doprowadziła mnie prawie do furii ale nie dałam się!!!. Zmarnowałam jeden bigielek lecz opracowałam przy tym technikę pracy tak że teraz przy kolejnych będzie to już- no może nie sama przyjemność ale zwykła czynność. Po trzecie- ( mówiąc baaardzo nieskromnie) ona mnie zachwyca:)
Może jednak od początku.
Mężuś od jakiegoś czasu zaopatruje mnie w niemieckie wydanie( w necie są do nabycia za złotówki) Lena's Patchwork.
Tam, poza propozycjami dla patchworkowych profesjonalistów jest również jakaś zabawka lub przydatny gadżecik do wykonania- wcześniej była żaba ( czeka na sesję) teraz jest szkaradnica. Gdy tylko zobaczyłam fotkę wiedziałam od razu że nie odpuszczę i będę ją robić- po prostu oczarowała mnie od pierwszego wejrzenia. Zrobiłam wykrój, przejrzałam detale- przeczytałam instrukcję ( oj powiedziane na wyrost i to bardzo bo mój niemiecki jest na poziomie.... hm.... intuicyjnym) i zabrałam się do szycia.
Tam, poza propozycjami dla patchworkowych profesjonalistów jest również jakaś zabawka lub przydatny gadżecik do wykonania- wcześniej była żaba ( czeka na sesję) teraz jest szkaradnica. Gdy tylko zobaczyłam fotkę wiedziałam od razu że nie odpuszczę i będę ją robić- po prostu oczarowała mnie od pierwszego wejrzenia. Zrobiłam wykrój, przejrzałam detale- przeczytałam instrukcję ( oj powiedziane na wyrost i to bardzo bo mój niemiecki jest na poziomie.... hm.... intuicyjnym) i zabrałam się do szycia.
Schodów było wiele ale dotarłam do celu. Teraz maleństwo 22 centymetrowe ( z ogonem) mieni się cekinami, perełkami, guzikami perłowymi. W rzeczywistości jest o wiele piękniejsza i sympatyczniejsza:)
Poznajcie moją śliczną szkaradkę:)
Kochane- dziękuję za odwiedzinki w moim Kuferku i miłe komentarze pod poprzednim postem . Niebawem postaram się pokazać Wam kolejne szkaradnice. Będą troszkę większe by mogły zmieścić we wnętrzu okulary. Ta nadaje się na portmonetkę lub kosmetyczkę dla młodej panny lub może piórnik.
Powiedzieć na zakończenie trzymajcie się cieplutko byłoby nietaktem przy tej fali upałów zatem -bywajcie miło i radośnie:)
Jest urocza, tworząc rękodzieło nigdy nie ma dwóch identycznych rzeczy, każda z nich będzie niepowtarzalna :)
OdpowiedzUsuńCo ty piszesz, jaka szkarada? toż to król oceanów :) Wyszła super, widzę ogrom twojej pracy.
OdpowiedzUsuńJak żyję,może lepiej nie będę pisała ile ,ale uwierz ,że długo.....nie widziałam tak przepięknej "szkaradnicy":))))Fantastyczna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
rany barany- jak mawiał mój wuj,!!!!!!!
OdpowiedzUsuńbajerancka, dopracowana !!!
kupców zyczę
Dziękuję ślicznie za miłe słowa. Bardzo się cieszę że moja szkaradka i Wam się spodobała:) Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńNiesamowita rybeńka ;o)
OdpowiedzUsuńcudeńko!!!! bardzo dobrze, że Jesteś uparta i nie poddałaś się furii, bo efekt jest wspaniały!!!!
OdpowiedzUsuńMasz prawo być zachwycona! Szkaradnica jest przepiękna, pewnie na przekór swojej nazwie:-))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia:-*
No powiem Ci, że jeszcze takiego cudeńka nie widziałam! Ty to masz pomysły! :-) Rewelacja!!!
OdpowiedzUsuńJeszcze raz bardzo Wam dziękuję za cudowne komentarze. Buziolki przesyłam ogromne i miłego weekendu życzę:)
OdpowiedzUsuń